AI pisze komunikaty, podsumowuje spotkania, przygotowuje prezentacje, tłumaczy teksty, tworzy FAQ i odpowiada na pytania pracowników. Nic dziwnego, że niemal każda rozmowa o przyszłości komunikacji wewnętrznej prędzej czy później schodzi dziś na sztuczną inteligencję.
Tylko czy właśnie tutaj znajduje się największe wyzwanie?
Naszym zdaniem nie.
Znacznie większym problemem jest to, że organizacje produkują coraz więcej informacji, w coraz większej liczbie miejsc, a pracownikom coraz trudniej ustalić, co jest ważne, co jest aktualne i której informacji mogą zaufać.
AI może nam bardzo pomóc ten problem rozwiązać. Może też sprawić, że chaos zaczniemy produkować jeszcze szybciej.
1. Nie brakuje nam informacji. Mamy ich za dużo
Mail. Teams. Intranet. Newsletter. Spotkanie. System HR. Ekran w biurze. Grupa projektowa. Komunikat managera. Dokument zapisany gdzieś na SharePoincie.
Każdy z tych kanałów może być potrzebny. Problem zaczyna się wtedy, kiedy pracownik musi samodzielnie ustalić, gdzie znajduje się właściwa informacja i która jej wersja jest aktualna.
Skala przeciążenia jest coraz większa. Z danych Microsoft Work Trend Index wynika, że przeciętny pracownik korzystający z Microsoft 365 otrzymuje dziennie średnio 117 maili i 153 wiadomości na Teamsie. Do tego dochodzą spotkania, powiadomienia i inne cyfrowe przerwania. Microsoft wyliczył, że podczas podstawowych godzin pracy pracownicy są przerywani średnio co dwie minuty.
W takim środowisku problemem nie jest już wyłącznie dotarcie z informacją.
Problemem jest przebicie się przez szum.
Pracownik nie potrzebuje kolejnego miejsca, do którego można wrzucić komunikat. Potrzebuje wiedzieć:
- gdzie znajdzie wiarygodną informację,
- która wersja jest aktualna,
- co naprawdę go dotyczy,
- co powinien zrobić,
- do kogo zwrócić się z pytaniem.
To znacznie bardziej złożone zadanie niż samo napisanie dobrego tekstu.